Był słoneczny, leniwy dzień. Ja, jak zwykle, siedziałam przed komputerem na fotelu, a moja kotka Filemona leniwie wylegiwała się na kanapie.

Nagle, przez otwarte okno, do pokoju wpadła tłusta, ciężka, czarna mucha.

Pomyślałam, że Filemona, jako łowna kotka, od razu rzuci się w pogoń za tym intruzem. Oderwałam wzrok od ekranu, by zobaczyć to widowisko.

Tymczasem ona ledwie rzuciła okiem na kołującą po całym pokoju muchę. To mnie zaintrygowało i zaczęłam tym baczniej jej się przyglądać. Mucha dalej odstawiała swój ostatni taniec, gdy tymczasem kotka wciąż nie zaszczycała jej swoją nawet najmniejszą uwagą.

Skąd może brać się brak energii?
Skąd może brać się brak energii?

Spojrzała tylko raz, gdy mucha nagle zbliżyła się do okna i zaczęła obijać się o szybę. Wtedy Filemona – cichutko, bez pośpiechu, zeskoczyła z kanapy i wskoczyła na parapet. Usiadła i nadal obserwowała muchę. Gdy ta zbliżyła się na odpowiednią odległość, kotka pacnęła ją jednym ruchem łapy i było po musze.

Jakże podziwiam moją kotkę! Żadnych zbędnych ruchów, żadnej szarpaniny, bieganiny, bezsensownego uganiania się.

Żadnego nieuzasadnionego tracenia energii. 😉

Czekanie na odpowiednią chwilę i wykorzystanie jej, gdy nadejdzie.

I czy ktoś widział przemęczonego kota? 😉

Dzięki, Filemona, za tę naukę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *